
Aeroklub Gdański został laureatem plebiscytu Lotnicze Orły w kategorii Aeroklub Roku. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy oddali głos na nas. A tak pisze o nas portal Trojmiasto.pl
Choć budynki administracyjne strawił w zeszłym roku pożar, a warunki do lotów szybowcowych są gorsze niż w innych częściach Polski, to właśnie Aeroklub Gdański został wybrany aeroklubem roku i otrzymał Lotniczego Orła w plebiscycie przeprowadzanym przez redakcję portalu o tematyce lotniczej Lotnicza Polska.



Aeroklub choć w nazwie ma “Gdański” mieści się w Pruszczu Gdańskim, lotnisko dzieli z 49 Pułkiem Śmigłowców Bojowych. Po przejściu przez niebieską bramę w oczy rzuca się pusty plac, pozostałość po rozebranym budynku, który spłonął w marcu ubiegłego roku.
- Było ciężko – opowiada dyrektor aeroklubu Joanna Jakubowska. – Straciliśmy administrację, salę wykładową, zaplecze sanitarne, część drobnego sprzętu i dokumentacji. Na początku urządziliśmy się w blaszanym kontenerze. W krótkim czasie udało nam się wyremontować pomieszczenia gospodarcze i przystosować do celów bardziej reprezentacyjnych niż przechowywanie mało przydatnych części.
Piloci przychodząc do aeroklubu swoje pierwsze kroki kierują właśnie do tych pomieszczeń, potem zmierzają do hangaru. Zimno ich nie zniechęca, zjawiają się nawet kiedy pełnia sezonu już minie. Loty odbywają się nawet w sylwestrowy poranek.
- Drzwi są na pilota, a najlepiej na kilku pilotów – śmieje się jeden z członków aeroklubu pchając wraz z kolegami ciężkie wrota. Wyciągają szybowiec o rozpiętości 15m, dlatego muszą otworzyć cztery skrzydła. – To dobra rozgrzewka, docenimy ją marznąc u góry.
Hangar nie jest mały, ale latem zawsze brakuje miejsca. Obecnie jest nieco luźniej, stoją tu dwa AN-2 zdrobniale nazywane Antkami, kilka znacznie mniejszych samolotów oraz szybowce, teraz rozmontowane i przygotowywane do kolejnego sezonu.
Jest betonowa droga startowa, świeżo wyremontowana. Oprócz tego pokaźny kawał pola, czyli pas trawiasty, na którym 31 grudnia tętni życie.
- Każdy chce pożegnać stary rok choć jednym lotem, czy skokiem – mówi Łukasz Szymaniak szef wyszkolenia AG. – W tym roku pogoda bardzo dopisała. Upału nie było, ale wiatr nie przeszkadzał, a doskonała widzialność pozwoliła cieszyć się krajobrazem.
Podsłuchując pilotów szybowcowych dowiedzieć się można, że najlepiej lata się nad Borami Tucholskimi, a najfajniejszy szybowiec to Duo Discus, Fox, Diana. Im dłużej się słucha tym bardziej zdania są podzielone. Co w takim razie sprawia, że ludzie tak chętnie przychodzą na pruszczańskie lotnisko skoro do Borów Tucholskich nie każdy młody adept lotnictwa da radę dolecieć, a żaden z wymienionych szybowców nie stoi jeszcze w hangarze?
- Znajomy z lotniska ma dla mnie większą wartość niż taki “z ulicy” – mówi pan Tomek z Gdańska pilot, ale jeszcze bez licencji. – Tutaj trzeba sobie nawzajem pomagać, ludzie którzy mają podejście konsumpcyjne “zapłacę i polecę” nie zostają z nami na długo. Wspólnie spędzamy długie godziny, to jak druga rodzina.
Zdanie pana Tomka nie jest odosobnione, w plebiscycie Lotniczej Polski Aeroklub Gdański otrzymał 42,3% głosów i został wybrany Aeroklubem Roku.
- Bardzo cieszy nas ta nagroda – mówi Jakubowska. – Mamy za sobą ciężki, ale udany rok. Mimo pożaru nasz aeroklub nie zaprzestał działalności, co więcej udało nam się wyszkolić więcej pilotów niż w 2010 roku. Fakt, że otrzymujemy Lotniczego Orła jest dowodem na to, że Aeroklub Gdański to nie budynki i sprzęt, ale przede wszystkim wspaniali ludzie.
